sobota, 25 kwietnia 2015

Boyfriends once again

Nawet jakbym nie ogłaszała wszem i wobec, że studiuję na Politechnice, można by się tego domyślić jedynie po zdjęciach. Tym razem na drugim planie widać słynną Polinkę (wielka atrakcja turystyczna dla gości spoza Wrocławia), która łączy dwa brzegi Odry i tym samym dwie części kampusu PWR.

Słynne klasyczne Reeboki można już było kiedyś  zobaczyć na moim blogu (OLD SCHOOL) -dokładnie w czerwcu 2013 roku:) Obecnie mamy kwiecień 2015, a one nadal są w mojej szafie, wcale nie w gorszym stanie, a nie ukrywam, że troszkę już w nich przechodziłam (i traktowałam je także jako buty treningowe do gry w kosza!).
Model jest o tyle ponadczasowy, że gdy nadejdzie chwila, w której buty dokonają już swojego żywota, zapewne zaopatrzę się w drugie takie same:)
Sweter kosztował mnie 3 zł (tak jak większość lumpeksowych rzeczy- żebym wydała większą kwotę na rzecz w SH, musi to być naprawdę super okazja), a kupiłam go w swoim ulubionym wrocławskim SH o nazwie "Tani Armani". Grunt to chwytliwa reklama!


piątek, 10 kwietnia 2015

Airmax- the best shoes on the world!

Pamiętacie jak w tym poście z października ubiegłego roku EUROTRIP EINDHOVEN prosiłam Was o rade dotyczącą butów nadających się na piesze (miejskie) wycieczki? Już wtedy zastanawiałam się nad kupnem Airmaxów, jednakże cena (w regularnej sprzedaży nawet powyżej 500 zł) skutecznie mnie odstraszała. Pewnego razu wracając z lodziarni (Gelato 4D w Galerii Dominikańskiej -lody są przepyszne! Wprawdzie to nie to samo co POLISH LODY, ale i tak je uwielbiam!) całkowicie z nudów i nie mając nadziei na kupienie czegokolwiek (YHY) zaszłam do firmowego sklepu NIKE. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że czarne Airmaxy z mieniącą się łyżwą, które ukazały się moim oczom już na wejściu, kosztują tylko 199 zł i na dodatek są ostatnią parą w sklepie i to akurat w moim rozmiarze! Stwierdziłam pośpieszenie "Trafiło się ślepej kurze ziarno, nie ma co czekać trzeba kupować!" - a, że był akurat początek miesiąca (tzn. po wypłacie) to mogłam sobie jeszcze na to pozwolić:) Wiadomo, pod koniec miesiąca trzeba było trochę zacisnąć pasa, ale do teraz uważam, że była to trafiona "inwestycja". Buty są rzeczywiście bardzo wygodne, można chodzić w nich cały dzień i nogi nie są tak zmęczone jak chociażby po całodziennej wędrówce w baletkach. Gdyby nie to, że pracuję w miejscu, w którym przychodzenie w trampkach i adidasach nie jest na porządku dziennym (może z wyjątkiem CASUAL FRIDAY), chodziłabym w nich codziennie:) 
A jakie buty są najwygodniejsze według Was?:)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Happy Easter!

Kochani!
Z okazji trwających Świąt Wielkanocnych chciałabym Wam życzyć przede wszystkim dużo wolnego czasu, bo zazwyczaj to tego wszystkim brakuje!

Spódniczkę piankową chciałam już od dawna mieć w swojej szafie, znacie jednak moje podejście do wydawania pieniędzy w sieciówkach, a ceny takich spódnic niestety nie były zachęcające. Second handy także w tej kwestii nie przychodziły mi z pomocą. Kiedy przypadkiem znalazłam się w centrum handlowym, jakiś instynkt nakazał mi zajść do Sinsay'a. I tam czekała na mnie, szara piankowa spódnica, w niewiarygodnej cenie 29 zł:) Nie wiem jak to jest, ale jak już raz na jakiś czas zdarzy mi się pójść do CH, za każdym udaje mi się znaleźć w szalenie korzystnej promocji coś, co zamierzałam kupić już od dawna, a powstrzymywała mnie zbyt wysoka cena (tak samo miałam z Airmaxami za 199 zł!) - no cóż to chyba po prostu ten instynkt łowcy okazji:) Fakt, czasami przez kolejny tydzień trzeba przyoszczędzić na obiadkach, ale czego się nie robi dla spełnienia swych ubraniowych fantazji!! 

PS Mimo, że pogoda nie należy do najlepszych, udało się jakoś uniknąć śniegu. Nigdy tego nie zrozumiem, że na Boże Narodzenie śniegu próżno szukać, a podczas Wielkanocy jest go pod dostatkiem:) A u Was białe Święta?:)